Czy Polaków stać na prywatne ubezpieczenia zdrowotne? |
|
System konkurujących ze sobą prywatnych ubezpieczycieli jest droższy niż system publicznego płatnika. Czy warto go wprowadzać w Polsce, gdzie środków finansowych na ochronę zdrowia jest o wiele mniej niż w bogatszych krajach Unii Europejskiej? Bolączki polskich pacjentów Pacjenci najbardziej narzekają na bardzo długie kolejki do specjalistów oraz drogie badania. Daleki od oczekiwań pacjentów jest również standard w szpitalach, czyli przepełnione sale, wspólna łazienka i toaleta na korytarzu, z której korzysta wielu pacjentów itd. Jak zaradzić problemom? Z wielogodzinnego oczekiwania w kolejkach można wybrnąć dzięki szerokiej medycznej ofercie sektora prywatnego. Dla pacjentów zatrudnionych w bogatych firmach ten problem nie istnieje, ponieważ mają oni wykupione abonamenty na dostęp do specjalistów i zapewnione niezbędne badania. Osoby, które tego szczęścia nie mają, a nagła choroba zmusza ich do korzystania z usług służby zdrowia, muszą zapłacić za prywatną wizytę lekarską z własnych oszczędności. Polacy nie są skłonni do systematycznego opłacania dodatkowej składki na tzw. „czarną godzinę”. Wiedząc o tym, specjaliści z prywatnych firm ubezpieczeniowych dążą do rozwinięcia tego prawie nie istniejącego sektora rynku. Nowe propozycje PIU Polska Izba Ubezpieczeń zaproponowała alternatywne ubezpieczenia zamiast oferty NFZ. Prywatne firmy mogą zapewnić pacjentom to samo, co oferuje NFZ za pieniądze, które otrzymuje ze składek obowiązkowych. Oferują też szerszą ofertę za dodatkowe opłaty. Funduszowi prywatnemu trzeba będzie jednak zapłacić dodatkowo składkę (od kilkunastu do kilkudziesięciu złotych miesięcznie). Jaka składka? Na zachętę, firmy prywatne gotowe są zaoferować dodatkową składkę na poziomie niższym od kosztów. Ale czy nie należy się obawiać stałego, corocznego podnoszenia takiej dodatkowej składki? Niestety, nic nie chroni ubezpieczonego przed podnoszeniem opłat. Zainteresowany może jedynie zrezygnować z ubezpieczenia dodatkowego i wrócić do NFZ. Koszt ubezpieczenia Nie ma się co łudzić, ze średniej pensji trudno będzie opłacić kwotę ubezpieczenia prywatnego. Koszt dodatkowego ubezpieczenia będzie wzrastał z wiekiem ubezpieczonego. Prywatne firmy planują, że górną granicą wiekową, kiedy będzie można przystąpić do ubezpieczenia, będzie 59 lat. Starszych osób oczywiście nikt nie wyrzuci z systemu, jeśli już w nim zaistnieją. Mogą one same zrezygnować, w związku ze wzrostem w miarę upływu lat ceny ubezpieczenia. Wprawdzie emerytom składkę mogą opłacać pracujące dzieci, ale to niepewne zabezpieczenie na starość. Aby bogatsi mogli się lepiej leczyć Źródłem przychodu prywatnych firm ubezpieczeniowych mają być pieniądze otrzymywane z NFZ za osoby, które ubezpieczą się w tych firmach. Obecnie prywatne firmy ubezpieczeniowe wydają z każdej złotówki polisy 60 gr. na wszelkie koszty, a pozostałe 40 gr. na zakup świadczeń. Przy większej liczbie ubezpieczonych koszty w prywatnych funduszach spadną. Może z czasem proporcje się odwrócą i 60% będzie przeznaczone na zakup świadczeń, a tylko 40% na obsługę tego systemu? Czy stać nas, przy żenująco niskich nakładach na szpitale i przychodnie, by przeznaczać 40% na rozkwit prywatnych ubezpieczeń? Czy warto ten system wspierać pieniędzmi ze składek obowiązkowych podatników? Zdaniem wielu ekspertów ten pomysł jest pomysłem środowiska, które chce zainwestować, aby z czasem zarobić. Warto zaznaczyć, że obowiązkiem polityków jest dbanie o interesy społeczeństwa, a nie lobby ubezpieczeniowego. Czy stać nas na zmiany? Wiadomo, jak funkcjonuje w Polsce służba zdrowia. Czy nowe rozwiązania warto wprowadzać w kraju, gdzie pieniędzy na ochronę zdrowia jest znacznie mniej niż w bogatszych państwach Unii Europejskiej? Czy Polacy skłonni są zaakceptować, a jeżeli tak to w jakim stopniu, nierówny dostęp do leczenia? Czy prywatne ubezpieczenia zapewnią większy dopływ pieniędzy do państwowej kasy? |